Follow By Email

sobota, 9 maja 2015

"Kiedy kolory stają się tęczą" Rozdział 9


Ląd, kraina polarna osnuta białym piaskiem. Iście pustynny klimat. W Krainie Wiecznej Zimy nie rosły żadne rośliny oprócz dwóch brzóz, które cudem przeżyły nieustające zawieje. Przyciągając wzrok drzew ogromna budowla, zamek z wodnego kryształu stał niewzruszenie na swoim miejscu. Wiatr dął w swój róg miotając płatkami śniegu, bił nimi z nieopisaną furią, dmuchał coraz mocniej: lodowy pałac już prawie zniknął, tak gęsto padał zimny puch. Stojące w jednej z zasp Drzwi Do Nikąd otworzyły się. Wyszła stamtąd młoda dziewczyna. Nosiła krótką spódniczkę oraz cienki sweter.
– Do stu piorunów, bez przesady, co? Piekielne gorąco – kraina śniegu, bardzo dużo roślin – dwa umierające e… no drzewa. Zwariować można! Po co ja w ogóle tu przychodziłam?! No tak. I po co ja brnę w śniegu, okaże się, że ta legendarna „Królowa” nie istnieje, że muszę teraz szukać czarodzieja w lisiej czapce, że w ogóle moja siostra jest chora psychicznie i … – rozległo się przeciągłe wycie. – Wilki? Nie, to tylko wiatr… A zresztą, cokolwiek to jest, moja siostra nie jest, nie była i nigdy nie będzie obłąkana. Gdyby tak było, nie przeżyłabym ani jednego dnia w Szkole. I zawsze będę szukać tego Klucza. Nawet jak… Nie mogę zginąć. – Agnieszka przyspieszyła kroku. Choć szła może sześć metrów na godzinę, to w jej przekonaniu pruła przez zaspy z niewiarygodną prędkością. Bezlitośnie zgniatając chmury płatów śniegu rozpruwała grubą pierzynę. Do zamku jeszcze tylko kilka kroków…
Bam! Wtoczyła się do Pałacu. W pozycji stojącej utrzymywała się resztkami sił. Rozejrzała się wokół siebie. Wielkość zamku ją przytłaczała. Na lodowo-niebieskiej posadzce nie leżał żaden dywan. Na ścianie nie wisiał żaden obraz. Ale ze śnieżnobiałego sufitu zwisał żyrandol tak duży, że muskał ją lekko w ramię, tak ciężki, że gdyby spadł zabiłby Neskę.
– Królowo! – zawołała, a echo powtórzyło jej głos. – Królowo! – nie było odpowiedzi. Poprzedzone ujadaniem wycie znów się rozległo.
To nie może być wiatr – pomyślała dziewczyna, – to wilki! Czarodziejka nigdy nie bała się wilków w odróżnieniu od swojej siostry. Przypominały nią samą. Wiele z nich zostało zabitych i podczas pełni te, które jeszcze pozostały, krzyczały w bólu i wściekłości do swoich przyjaciół, braci i sióstr, które gdzieś tam skąpane w białej poświacie odpoczywały po śmierci. Ich siła zdumiewała czarodziejkę. Kiedyś w lesie spotkała jednego z księżycowych psów. Chciał ją zaatakować. Widziała zjeżoną sierść na grzbiecie fosforyzujące oczy i strach, poczucie zbliżającego się końca. Odeszła. Nie mogła nic więcej zrobić. Ale od tamtego czasu pokochała te stworzenia, chociaż przerażenie zmieniło je w potwory. Przyglądając się wysoko sklepionym salom szła teraz przez pustkę pałacu, podążała za głosem zwierzęcia. W końcu dotarła do najokazalszego i najmniejszego zarazem pomieszczenia. Przy jednej ze ścian stał wysoki tron. Patrząc się w kryształową kulę i popijając herbatkę siedziała na nim kobieta o słomkowych włosach. Na czole lśnił mały diadem, chabrowa suknia podkreślała grację figury. Obok niej stał rudy chłopak. Po prawej ręce królowej siedział wilk. Wszyscy troje rozmawiali ze sobą.
– Jesteś pewien, że chcesz jej o tym powiedzieć? Zastanów się – ciągnęła jasnowłosa.
– Nie, ale…Ona sobie nie poradzi. Zły wytropi ją zanim…
– Tylko, że jest jeszcze kawałek lodu, zagadka, którą trzeba rozwikłać – jak to mówimy ja i Gerda – ty jej potrzebujesz, jeśli powiesz jej o tym teraz, na pewno cię nie zawiezie.
– Grrrrr…– wtrącił się księżycowy pies.
– A, tak kochana. Zapomniałam o mojej kuli. Witaj Agnieszko! – zawołała śpiewnym głosem. – Jestem Ariadis, Królowa Lodu. Napijesz się herbaty?
– Herbaty?! – wrzasnęła dziewczyna. – Herbaty?! Po to przebyłam sześć Światów, żeby cel mojej podróży zapraszał mnie na herbatę?!
– Powiem, jak szukać Klucza – odparła kobieta. Przy herbacie. Jeśli zamierzasz szybko dotrzeć do Komnaty musisz się lepiej ubrać. Pojedziesz na Gerdzie. Nie martw się, nie zrzuci cię.
– No dobrze – zgodziła się Agnieszka, a Królowa nalała jej złocistego płynu do osobnej filiżanki.
– To bardzo proste. Musisz w każdym Świecie wyczarować te niebieskie iskry, co w Krainie Miłości.
– To wszystko?
– Tak. Jak odnajdziesz Klucz musisz pomyśleć o Krainie Empatii, wtedy, według legendy Wrota się otworzą.
– Tej Legendy, co wysłała do mnie list?
– Nie. Legenda, która wysłała do ciebie list, to dyrektorka twojej szkoły.
– Co?!
– Natomiast legenda, o której mówię to starodawna opowieść o kolorach, które zostaną zbudzone i połączą się na znak pokoju między wszystkimi stworzeniami i przyrodą.
– Nic nie rozumiem.
– Nikt nie rozumie. Ale wygląda na to, że to ty jesteś tą, która „piorunem w ziemię uderzyła i wszystkich nas uratuje”. Prawdopodobnie z Krainy Empatii wyjdą wtedy potężne siły magiczne, które pomogą unicestwić Złego.
– Zabić? – przeraziła się Agnieszka – To okrutne.
– A masz jakiś lepszy pomysł?
– Nie.
– Ja też nie – odezwała się Królowa po chwili milczenia. – To okropne. To mój kuzyn.
– Kuzyn?! Z iloma osobami w Krainach jest jeszcze spokrewniony?!
– Budowaliśmy razem zamki z piasku, naprawdę. Asmilora, jego siostra zawsze trzymała stronę swoich rodziców. „To dziecko jest stworzone do podbojów” – mówiła ciotka, dlatego Asmi zawsze nam przeszkadzała. Była taka władcza, schodziliśmy jej z drogi. Strija i Lilian, moje siostry, zawsze nam towarzyszyły. Od Lilian biło takie światło. Ona była najstarsza, ale nam to nie przeszkadzało, w każdym razie mnie. Bo Strija była wściekła, czuła się wykorzystywana jako ta najmłodsza. Wszyscy jej unikali, ponieważ nie panowała nad swoją mocą. Tu i ówdzie coś spłonęło, no, wiesz, jak to bywa. Jedyną osobą, która nie bała się z nią przebywać była właśnie Lilian. Nie chciała, żeby jej mała siostrzyczka czuła się samotna. Strija gardziła litością. W jej Krainie nie zależała już od nikogo. Jeszcze jedno. Wiktor prosi, żebyś zawiozła go pierścionkiem na Nimeru, waszą planetę. Koniecznie chce się tam dostać. Jak najszybciej. Prawdopodobnie wpadł w jakiś portal i bez pierścienia nie może wrócić. Nie musisz mu go dawać, wystarczy, że pozwolisz mu iść ze sobą.
– On jest niemy? – spytała Neska. – Nie może sam powiedzieć? Biedak. Ale jak udało się go zrozumieć?
– Nie jest niemy. O ile wiem, słyszałaś jak mówi. Po prostu jest trochę nieśmiały.
– A, tak faktycznie. Chodź Wiktor. Wielki dzięki za herbatę. Miętowa to moja ulubiona – utkwiła wzrok w Gerdzie. – Musimy już iść.
– Znów się spotykamy – warknęła wilczyca.
– Poznaję cię – odpowiedziała czarodziejka. – Miło mi.
– Ty ją rozumiesz – zdziwił się Wiktor. – Jak?
– Dlaczego mam nie rozumieć? – rzekła Agnieszka, kiedy już wychodzili.
– No…Bo zwierzęta nie mówią.
– Tak, to dlaczego Gerda mówiła, hę?
– Jesteś dziwna.
– Przypominasz mi trochę Ernesta.
– Ernest nie istnieje – chłopak odetchnął głęboko. – Ja nim jestem. Śledziłem cię przez wszystkie Krainy, ale zgubiłem pelerynę niewidkę.
– I mam cię teraz zabrać na Nimeru?
– No, tak. Gnomy Złego mnie gonią. Nie chciałem cię szpiegować, naprawdę. Na Nimeru mam przyjaciółkę, a Zły zagroził, że ją…
– Rozumiem.
* * *
Gdzie oni się podziewają? – pomyślała Ariadis. – Już minęło trochę czasu. Jeszcze nie wypuściła tutaj iskier. Chyba, że znaleźli już Klucz. – Sięgnęła po kryształową kulę. – Nie, są w Krainie Nocy.
* * *
– Agnieszko, skup się! – poprosiła Królowa. – Wypuść iskry!
Ziemia zadrżała pod wpływem siły. Huknęło. Klucza nigdzie nie było.
– Idziemy – stwierdziła dziewczyna. – Musimy wracać. Twoja przyjaciółka czeka na ciebie – zwróciła się do Wiktora.















































4 komentarze:

  1. "Przyciągając wzrok drzew ogromna budowla, zamek z wodnego kryształu stał niewzruszenie na swoim miejscu. " - trochę nie ogarniam zdania. >.< Może: "Przyciągając wzrok drzew, ogromna budowla - zamek z wodnego kryształu - stała niewzruszenie na swoim miejscu."? [stała, bo w zadaniu jest mowa o budowli] I jeszcze... Wzrok drzew? Mimo całej tej historii, to mi tu nie pasuje.
    "że gdyby spadł [przecinek] zabiłby Neskę."
    Mam wrażenie, że mało osób pamięta o tej zasadzie, ale... Jak masz imiesłów przysłówkowy (idąc, pisząc, widząc etc.) to od orzeczenia rozdziela się go przecinkiem. Takie mądre ustrojstwo: 'imiesłowowy równoważnik zdania'. Ale Ty jeszcze nie jesteś w gimnazjum? Tak mi się wydaje. >.<
    Rozdział był, jak zawsze Twoje, oryginalny. I szybko wszystko zleciało. Nigdy nie rozumiem, co się dzieje w tych krainach, o co tam chodzi. Się pogubiłam, kiedyś tam, na początku. Wiem, że Aga chce uratować siostrę i pokonać Złego, a do tego potrzebuje jakiegoś klucza. I teraz wchodzi w różne drzwi i się znajduje w różnych krainach, tak? Jednak akcja pojedynczych rozdziałów pozostaje dla mnie trudna do ogarnięcia. >.<
    Wybacz, zmarnowałam (a może nie?) komentarz, męcząc Cię interpunkcją i moim nieogarem. Weny życzę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czemu wszystko akurat dzisiaj uparło się, żebym nie zostawiła komentarza... Ale uparłam się i oto jestem, żeby wyrazić me skromne zdanie.
    Nie będę rozwodzić się nad techniką, bo robiłam to na samym początku (i nie ma to sensu, skoro opowiadanie w całości już powstało), więc z czystym sumieniem mogę teraz przejść do tego, co sprawia mi największą przyjemność, to jest do chwalenia. Otóż wciąż nie mogę wyjść z podziwu, jak prosty jest ten pomysł. Już ci chyba kiedyś mówiłam, że ci zazdroszczę. Ja zazwyczaj za bardzo kombinuję i kręcę, a Ty z taką lekkością wymyślasz tak uroczą opowieść... Ja w Twoim wieku nie byłam w stanie napisać nic oprócz pracy domowej na polski.
    Gdzie tu sprawiedliwość?
    Dzisiaj na łopatki rozłożył mnie cytat: "Patrząc się w kryształową kulę i popijając herbatkę (...)". Herbatka w Krainie Zimy zawsze spoko, a tak generalnie to zawsze jest dobra pora na herbatę.
    Znów oczarowana magią Twojej wyobraźni,
    ~ Scatty

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze jak czytam komentarze to chichoczę. Ktoś może mi to wyjaśnić?
      Dzięki za komentarz. Na prawdę. Podbudowałaś mnie na duchu.
      Ostatnio nie mam czasu na pisanie (kończę I stopień Szkoły Muzycznej i ciągle mam egzaminy), więc pisanie na razie odkładam. Nie. To nie jest ostatni post na blogu. Pewnie teraz powstawiam tą całą historię o Agnieszce, a potem zajmę się resztą. A teraz pora się napić. Herbaty.

      Usuń
    2. W takim razie powodzenia na egzaminach! Czekam z niecierpliwością aż będzie po wszystkim i wrócisz do pisania ;)

      P.S. Chichotanie, bądź też niekontrolowany uśmiech przy czytaniu komentarzy to chyba jakaś norma ;)

      Usuń

Proszę o:
<brak hejtów, trolli itd.
<jeżeli chcesz polecić swojego bloga, najpierw skomentuj któryś z moich wpisów, na końcu zareklamuj się.
<komentarz, którego autor nie zastosuje się do moich zasad zostanie usunięty!!!