Follow By Email

sobota, 23 maja 2015

"Kiedy kolory stają się tęczą" Rozdział 10


Szła samotnie do domu. Odesłała rudzielca do portalu. Musiał pomóc tej dziewczynie. Ona, Neska, nie miała już żadnej nadziei. Teraz, gdy wracała przez zamglone ulice do szarej rzeczywistości. Do świata, w którym nie poważano jej, w którym ją wyśmiewano, w którym istniała jako ta ponura i naiwna. Pierścień leżał w jej kieszeni. Zapukała do domu. Zamknięte. Wyjęła klucz, jak dobrze byłoby jechać teraz do Krainy Empatii, przekonać się, że Zofia żyje, że ma się świetnie i nic jej nie jest. Coś odwróciło jej uwagę.
* * *
Nad nią stały dwie wodne postacie.
– Gdzie jestem? – zdziwiła się czarodziejka.
– W Krainie Empatii. Jestem Teraminta, to jest Nona. – przedstawiła się pierwsza.
– Udało ci się – uśmiechnęła się druga. – Odnalazłaś Klucz. Ale nie za to będziesz wielka pośród nas, lecz za to, co stanie się później.
– Kim jesteście?
– Jesteśmy alira, duchy Empatii, zaprowadzimy pokój we wszystkim. Rozumiemy każdą istotę – odparły chórem.
– Czyli rozumiecie Złego…On naprawdę ma tak na imię?
– Niestety tak – zmartwiła się Teraminta – Tak naprawdę nigdy nikogo nie uśmiercił. Szantażował, zmuszał do pracy, więził, ale nie potrafi zabijać.
– Wiktor powiedział mi…
– Ale to nie sam Zły ją zamorduje. Wyśle Broń, wynalazek Gedera. Wysyłając ją nie wiedział w co się pakuje. On nie nadaje się do tyranii i właśnie na tym polega jego problem.
– Zofia jeszcze żyje? – to pytanie od dawna cisnęło się dziewczynie na usta.
– Tak – Nona pstryknęła palcami. – Twoja siostra powinna jutro tu być. Odpocznij. Straciłaś rachubę czasu. Jest wieczór, czas do łóżka. Zobaczysz się z siostrą jutro rano. Chodź. Znajdziemy dla ciebie odpowiednią chmurę.
* * *
Biały puch to najwygodniejsze miejsce do spania, jakie widziała Agnieszka. Miękkość wody, mleczna biel z elementami pąsowego, rześkie powietrze, delikatny masaż z promieni słonecznych, ćwierkanie ptaków. To wszystko napełniało czarodziejkę wewnętrznym spokojem. Ale jak ona teraz zejdzie? Zesztywniała. Cisza huczała jej w uszach. Rozmyślając nad bezpiecznymi sposobami opuszczenia podniebnych sfer Agnieszka zamarła. Krzyki. Czy to na pewno TA osoba? Na pewno.
* * *
– Nic się nie stało? – zapytała wysoka brunetka. – Z tej wysokości, no wiesz chmury były dosyć wysoko. O czym to ja mówiłam?
– Zofia! – Neska poderwała się z ziemi – Znalazłam Klucz! Żyjesz!
Nastąpiła chwila milczenia.
– Jak było? – odezwała się w końcu starsza siostra.
– Dużo się działo – odpowiedziała Neska. – Wszyscy mówili, że jestem wybrana, wiesz, w Krainie Miłości, a potem wyrzucili mnie za Drzwi. Mir-Wana powiedziała, że to przez fałszywe klucze. Nie rozumiem. Te klucze jeszcze istnieją? I jak w ogóle udało ci się wyskoczyć z tej skóry?
– Widzisz, odkryłam w planie Złego małą lukę. Ciało zaczęło chorować, a ja postarałam się, żeby umarło.
– Zabiłaś Olenę? – Agnieszka wzdrygnęła się. – Jak mogłaś?
– To był robot, marionetka, która nie myśli. Nie żywa istota. A co do fałszywych kluczy, tak, wciąż istnieją. Widzisz tutaj Zły nie ma dostępu, ale na zewnątrz nic się nie zmieniło. Moc Empatii nas chroni.
* * *
– Marleno, wsiądź do statku! – wykrzyknął szatyn. – Niedługo cała planeta spłonie, szybko!
– Nie – Odparła kobieta przeczesując jedną ręką ciemnorude włosy. Drugiej nie miała.
Wiał zimny wiatr.
– Musimy odlecieć. Będziesz szczęśliwa, obiecuję – nalegał. – Jestem twoim przyjacielem, nie pamiętasz?
– „Iskry przyjaźni zatonęły w mroku.” – Helonium, twój ulubiony autor, pamiętasz? Wielki z ciebie przyjaciel, chcesz zniszczyć mój dom – zaśmiała się. – Coś nam jeszcze z tej przyjaźni pozostało. Nie będę walczyć.
– Nie możesz – zaprotestował mężczyzna.
Ciężka kotara osnuła świat ciemnością. Niebo rozpłakało się. Marlena odwróciła się plecami i odeszła.
– A zresztą, rób co chcesz! – krzyknął jej na odchodne.
* * *
– Dlaczego musimy zabić Złego? – zapytała młodsza siostra.
– Już ci mówiłam, jest zły. Jest niebezpieczny. Gdyby nie on, nie musiałabyś szukać Klucza.
Dobiegł je ostry gwizd. Zatkały uszy. Nagle na samotnej polance, gdzie niedawno wylądowała Agnieszka zrobił się wielki tłok. Setki alira płynęły w powietrzu. Najdziwniejsze jednak było to, że wszystkie podążały w jednym kierunku. Teraminta, gdy zauważyła dwie dziewczyny opadła na ziemię i podbiegła do nich.
– Pospieszcie się – wysapała ostatkiem sił. – Zły zaatakował Szkołę! Tak, wiem Nesko, on nigdy nie atakował, ale jeżeli się nie pospieszycie, skutki mogą być nieobliczalne!
To mówiąc złapała je za ręce a srebrne iskierki otoczyły siostry i uniosły je w powietrze.
* * *
W Wielkiej Sali panowała cisza mimo że zgromadziło się tam około 200 osób. Wszyscy chcieli dosłyszeć Złego, który stał naprzeciwko dyrektorki, a jednocześnie przygotowywali jak najmocniejsze zaklęcia ochronne.
– Odsuńcie się. – rzekł mężczyzna.
– A więc zaczynaj – Legenda zmrużyła oczy i odsunęła kosmyk siwych włosów z czoła.
Zły skoncentrował się. Złożył ręce. Rozwierając dłonie tworzył kulę elektryczną. Uczennicy przeraziły się, ale jedna z nich, Mari, na szczęście nie straciła głowy i kazała pozostałym dziewczętom utworzyć krąg wokół pola walki.
Tymczasem siostry stały w pierwszym rzędzie razem z grupką alira.
– Patrz – Zofia wskazała na mężczyznę. – Jego kula ma zbyt dużą moc. Stracił nad nią panowanie. Pęknie mu w dłoniach. Żegnaj, Agnieszko.
Z dłoni sypały się snopy iskier. Dyrektorka szybko wzięła niebieską Energię i podała ją Ewie, pierwszej uczennicy. Ta przekazała ją Mari, Mari dała ją Tiarze, wreszcie Syelwa – kula elektryczna dotarła do Legendy, która wymierzyła we wroga. Ustawiła kulę tak, aby zniszczyła tylko jedną osobę, tę, w którą trafi Energia. Siostry trzymały się za ręce. Przeczuwały coś niezwykłego. Dyrektorka skupiła się. Cisnęła Syelwą. W tym momencie Agnieszka rzuciła się przed Złego.
Zofia ukryła twarz w dłoniach. Czas jakby się zatrzymał i plamy dźwięków zlały się w bezsensowną szarość. Później jeden głos niczym złoty dzwon wybił się ponad zwyczajny zgiełk. Ona umarła. Powoli kolory wracały, najpierw czerń i biel, potem karmazyn, żółcień i inne. Dźwięki, pieśń, muzyka… Muzyka? Zofia odwróciła głowę, przeniosła wzrok na Złego. Przeżył. Nagle zauważyła mgiełkę unoszącą się wokół niego. Właściwie on też unosił się w powietrzu. I Agnieszka. Zaraz, ona żyje!
– Tęcza, siedem kolorów stworzonych poprzez Królową – śpiewały alira.
– Stop! – powiedziała Teraminta. – Dziewczyna jest nieprzytomna. Trzeba się nią zająć.

















































2 komentarze:

  1. O rany. Się zadziało. Szybko, za szybko, żebym mogła należycie nacieszyć się tym wszystkim, ale z drugiej strony momentalnie mnie pochłonął ten post, i to do tego stopnia, że nie zauważyłabym pewnie, gdyby był dwa razy dłuższy...
    Wygląda na to, że historia Neski i Złego dobiega końca. Nie wiem, czy i ile planujesz jeszcze rozdziałów, ale chyba wolę nie pytać i trwać w słodkiej niepewności.
    Tak więc nie pytam.
    Pocieszę się jeszcze cudnym widokiem tęczy.
    Pozdrawiam ciepło
    ~ Scatty

    OdpowiedzUsuń
  2. Hm, dlaczego Aga wpadła przed Złego...? Agnieszki takie nieobliczalne. :3
    No tak, rozdział szybko zleciał, ale to już Ci powiedzieli. Duuużo się stało. :D
    To jeszcze nie koniec, ale już się widocznie ku niemu chyli. :< Będę smutać. :<
    Weny! :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę o:
<brak hejtów, trolli itd.
<jeżeli chcesz polecić swojego bloga, najpierw skomentuj któryś z moich wpisów, na końcu zareklamuj się.
<komentarz, którego autor nie zastosuje się do moich zasad zostanie usunięty!!!